MENU

Art-Life Balance. O kilku powodach, dla których zajmuję się tym tematem.

Udostępnij

W pracy z artystami najczęściej skupiam się na celach zawodowych. Wiem już, że niezależnie od projektu, na jakimś etapie wychyli się zza rogu temat osobistej ekologii. To często moment graniczny, który pozwala jednym prowadzić długie, satysfakcjonujące życie twórcze, a innych „wyrzuca z systemu”. Dlatego powołaliśmy do życia termin ART-LIFE BALANCE, który dotyczy obszaru związanego ze zdrowiem i równowagą w życiu twórczym. Już 24 września organizujemy na ten temat seminarium w sieci (webinar), a dzisiaj kilka powodów, dla których robimy to z taką pasją i bezpłatnie. 

Nieregularny trybu życia (na planie, w trasie, projektowy tryb pracy – raz luz, raz dzikie tempo), stresujące warunki pracy (wychodzenie przed szereg, publiczne występy, bycie sterem i okrętem), intensywność twórczych uniesień (euforia i ekscytacja bywają dla organizmu takim samym killerem, co stres) i upadków (frustracja, brak spełnienia, niepokój, nierzadko depresja).

To tylko niektóre aspekty codziennej pracy, jeśli jesteś muzykiem, filmowcem, aktorem, projektantem lub wykonujesz inny zawód na rynku kreatywnym. Możemy dołożyć do tego permanentne podłączenie neuronów do internetu oraz codzienny nadmiar informacji. Jeśli jeszcze sypniemy po wierzchu brakiem systemowego wsparcia (uczelnia, państwo, społeczeństwo, lokalna społeczność, bliskie otoczenie), robi się z tego koktajl Mołotowa dla ludzkiego organizmu, które niezależnie od zmieniających się warunków środowiskowych ma określone potrzeby, aby dobrze i zdrowo funkcjonować.

Work – life balans: update.

Koncepcja zarządzania czasem, stawiająca za cel odnalezienie równowagi pomiędzy „pracą” (kariera i ambicja) a życiem prywatnym (zdrowie, rozrywka, rodzina, duchowość) – taką anachroniczną definicję można znaleźć w Wikipedii pod hasłem work-life balance. Termin został stworzony na przełomie lat 70-tych i 80-tych jako remedium na rosnącą ilość ofiar pracoholizmu i wypalenia zawodowego. Ponad 40 lat później można z łatwością wskazać, gdzie leży jej słaby punkt. A właściwie zadać pytanie: czy o sam podział tutaj chodzi? Czy jeśli rozdzielimy owe sfery i będziemy szczelnie zamykać za sobą drzwi pracowni, uda się zachować więcej balansu?

Dziś, setki badań neuronaukowych, medycznych czy psychologicznych pokazują rozległe związki między umysłem, emocjami i ciałem, genami, stylem życia i zdrowiem, aktywnością mentalną, duchową, fizyczną i samopoczuciem czy doświadczeniem życiowej satysfakcji. Relacje te są o niebo bardziej złożone i aby tę złożoność uchwycić nie wystarczy prosty podział na pracę i życie. A w szczególności w sztuce, gdzie procesu twórczego nie da się zakręcić jak kurka w kranie.

 

Art-life balance to drobna innowacja językowa pracowni Artist in Bloom, która określa cały obszar pracy i rozwoju dedykowany zdrowiu i równowadze twórców. Operujemy konkretną wiedzą i narzędziami, starając się szukać prostych rozwiązań w złożonych sieciach relacji wewnętrznych (ze sobą, umysł, ciało) i zewnętrznych (ze środowiskiem zawodowym), które pomagają trzymać się drogi nawet na ostrych zakrętach.

 

Nie ma jednej złotej zasady na osiągnięcie doskonałej równowagi art-life, dlatego czerpiemy z różnych specjalizacji. Wynika to z różnic związanych z choćby z osobowością, życiowymi potrzebami czy priorytetami, genami czy stylem życia. Każda branża artystyczna (muzyka, teatr czy fotografia) posiada swoje własne, całkowicie odmienne dna, które narzuca kolejny filtr zmiennych wyznaczających inny kształt art-life balance.

Wiedzę i pomysły na codzienne praktyki wspierające zdrowie i równowagę w życiu twórczym czerpiemy m. in. z: neuronauki, wiedzy o medycynie integralnej (czyli tej która łączy medycynę zachodnią z innymi komplementarnymi metodami stawiając tym samym pomost między umysłem i ciałem), rozległych badań nad stresem i jego wpływie na wszystkie aspekty życia, ale i także obszaru nazywanego „roboczo” stylem życia (odżywianie, ruch, sen). Do tego można dodać organizację pracy, zarządzanie sobą w czasie, rozumienie procesów twórczych czy psychologię pozytywną z jej zainteresowaniem poczuciem szczęścia i spełnieniem. Interesuje nas żywo także filozofia wschodu i mądrość płynąca z jej wielotysięcznej tradycji. Metod pracy jest mnóstwo, choć zabiegani twórcy nie zawsze mają siłę i czas studiować po nocach wiedzę o synapsach czy dysertację tybetańskich mędrców. Na szczęście my mamy. Pracownia Artist in Bloom tym dokładnie się zajmuje – zbieraniem i katalogowaniem najlepszych metod pracy i rozwoju dla artystów. 

Obszar art-life balans uznaję za jeden z fundamentów bycia, działania, pracy i życia w branżach kreatywnych (niepotrzebne skreślić). Bo nie oszukujmy się, większość z nas uprawia kreatywne zawody z potrzeby realizowania swojej pasji niż chęci zbijania fortuny. Im szybciej zrozumiemy swój organizm, nauczymy się zarządzać procesami psychofizycznymi, tym więcej satysfakcjonującego i twórczego życia przed nami (większa szansa na fortunę). Wiedza o tym, jak można badać poziom własnej równowagi i dobierać do tego odpowiednie strategie, będzie programowym sercem webinaru.

Artysta też zawód.

Ostatnio znajomy reportażysta po powrocie z samotnej podróży do dżungli amazońskiej zapytał „co tam w trawie piszczy?” i „jak myślę, że jest?” Pytania zdawało się nie dotyczyć branżowych newsów. Zaczęłam z entuzjazmem relacjonować zmiany w branżach kreatywnych, których symptomy pop-up’ują w różnych przestrzeniach, jak grzyby po deszczu.

Artysta w końcu zaczyna być zawodem a nie stanem ducha. Akademicy zaczynają rozumieć, że studenci artystycznych kierunków potrzebują nie tylko intelektualnego zaplecza i warsztatu, ale również kompetencji zawodowych pozwalających swobodnie poruszać się po rynku pracy. Jeśli nie znajdują ekspertów wśród własnej kadry, zapraszają zewnętrznych trenerów i praktyków. W poszczególnych branżach aż kipi od warsztatów zawodowych, tłumaczących mechanizmy rynkowe i profesjonalizujące środowisko twórcze. Ministerstwo Kultury w końcu rozumie, że oprócz rozdania grantów, warto do nich dorzucić szkolenia, pomagające lepiej spożytkować publiczne pieniądze.

Jednym z moich ulubionych przykładów jest SWPS i prężnie działające w jego ramach Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną, które robi niezwykłą robotę pokazując poprzez liczne badania, że artysta też człowiek, nawet zawodowiec a branże kreatywne mogą być potężnym skrzydłem Przychodu Krajowego Brutto (a więc warto w artystów inwestować). Tych przykładów mogę sypać bez końca. Porównując sytuację obecną z tym, co się działo na przykład 5 lat temu, mogę stwierdzić, że uczestniczymy w początku transformacji, w której artystyczne profesje zmieniają swój status społeczny.

Zmiany te mają emanują również w obszarze zdrowia i równowagi twórców. Windując znaczenie roli artystów w społeczeństwie i gospodarce, zarówno praktycy, jak i naukowcy widzą potrzebę naświetlenia tematu warunków codziennej pracy twórców i ich wpływu na kondycję psychofizyczną. Tym bardziej, że liczne i bardzo ciekawe badania choćby z dziedziny psychologiczne wskazują, że ludzie obdarzeni wysokim poziomem kreatywności, mają specyficzne cechy osobnicze. Przykład pierwszy z brzegu: twórcy są bardziej podatni na bodźce zmysłowe a to naturalnie przekłada się na koncentrację i ryzyko „wypalenia sensorycznego”. Tych zjawisk jest cały szereg i nie trudno tu o prosty spostrzeżenie, że artyści potrzebują szczególnych strategii na zadbanie o swoją kondycję psycho-fizyczną.

Dlatego też co raz więcej osób otwarcie mówi o swoich trudnościach, wypaleniu zawodowym czy depresji, a co raz więcej naukowców zakasowuje rękawy, aby pozbierać dane i zastanowić się nad rozwiązaniami bardziej globalnymi. Przykład: temat, który nie schodził z tapety na konferencjach muzycznych w 2017 i 2018 roku także w Polsce to tzw. „mental health”. Jeszcze chwilę temu, pisałam w mindsetterze o Sally-Anne Gross z Westminister University, która prowadzi najszerzej zakrojone badania w UK na temat zdrowia twórców. Sally-Anne sprowadziła wraz z Tomkiem Waśko na Festiwal Enea Spring Break żywo zainteresowana tematem Misia Furtak.

Rok później na tym samym wydarzeniu zespół Don’t Panic! We’re from Poland (Instytut Adama Mickiewicza) zorganizował panel dotyczący posiadania rodziny i tego, jak to się ma do bycia artystą czy managerem (w panelu udział wzięli Marta Wojnar/Bokka, Bela Komoszyńska/Sorry Boys oraz Radek Łukasiewicz/Pustki).

I tak oto tworzy się większy ruch, który nie mam wątpliwości przyniesie dobrą zmianę. I nie ważne, czy będzie się nazywał „art-life balance” (Artist in Bloom), „strategies for sustainable musial life” (Sally-Anne Gross) czy „praca z dołkiem twórczym” (Misia). Wszyscy pracujemy na to samo.

Oddaję moje historie ku przestrodze i inspiracji.  

Nigdy nie poruszałabym się z taką taneczną swobodą po temacie zdrowia i równowagi, gdyby nie moje własne doświadczenia. Z powodu złożonych problemów autoimmunologicznych, zaliczyłam kilka poważnych kryzysów zdrowotnych. W jednym z nich doznałam czasowego zaniku pamięci i wszystkich funkcji poznawczych mózgu. W innym, w wyniku niewłaściwego leczenia, nieodwracalnie uszkodzona została moja siatkówka (przez co do dzisiaj nie mam widzenia peryferyjnego).

Na wszystkich kryzysach starałam się wysiać maksymalną ilość dobra. Żeby zrozumieć, co się stało z moim mózgiem i odbudować jego sprawność, zaczęłam studiować neuronaukę. Co to są te funkcje poznawcze? Jak przechowujemy informacje? Na czym polega kreatywne myślenie a na czym dywergencyjne? Do dziś jest to jeden z filarów wiedzowych Artist in Bloom wspierających wielu artystów w codziennym życiu twórczym. O swoich doświadczeniach napisałam w 2010 dziennik, który wygrał nagrodę w magazynie Zwierciadło a publikacja zmobilizowała wiele osób do walki o siebie.

Zrozumiałam wówczas potęgę dzielenia się własnymi doświadczeniami w tak fundamentalnym obszarze jak zdrowie. Dziennik był otuchą dla pacjentów, ale źródłem wiedzy dla lekarzy – latał z rąk do rąk na oddziale neurologicznym jako nieznane wcześniej świadectwo młodej osoby (miałam wówczas 26 lat), która przeszła stan przed udarowy. Szpital za brawurowe wyciągnięcie mnie z opresji również otrzymał wyróżnienia i od tamtego czasu specjalizuje się w podobnych przypadkach. Drugi kryzys zaowocował współpracą z Fundacją Małgosi Braunek „Bądź” i aktywizmem na rzecz bardziej holistycznego podejścia do zdrowia, gdzie leczenie obejmuje całego człowieka, a nie tylko poszczególne, źle funkcjonujące organy. Wspólnie z Oriną Krajewską realizujemy obecnie projekt, który dzięki współpracy między Fundacją, magazynem Vogue oraz Storytelem, będzie mógł opowiedzieć więcej historii poradzenia sobie z kryzysem.

Wszystkie lekcje, które otrzymałam m.in. od własnego ciała, pilnie odrobiłam. Również te o przepracowaniu, pasjoholizmie i nieumiejętności zaopiekowania się sobą w okresach chronicznego stresu. Pamiętam też dobrze podjęcie bardzo świadomej i przemyślanej decyzji, aby po jednym z trudnych momentów zdrowotnych, „wrócić” do pracy w twórczym środowisku (mimo oporu bliskich i własnej niepewności, czy zrównoważone życie w branżach kreatywnych jest w ogóle możliwe). Wymagało to przeformułowania każdej najmniejszej części życia – stylu, relacji, organizacji pracy, granic, zarządzania stresem, emocjami i myśleniem. Poznałam i przetestowałam dziesiątki praktyk wspierających homeostazę.

Dziś, ku niedowierzaniu lekarzy, wszystkie moje, wydawało się nie do wyleczenia, komplikacje autoimmunologiczne są w remisji. Jestem zdrowym człowiekiem i mogę podążać własną drogą zawodową. Swoje historie traktuję jak przypowieść. Mnie one nie są już do niczego potrzebne, ale dla innych stanowią źródło inspiracji i motywacji do działania na rzecz zmiany i zadbania o siebie. Jest to również źródło wiedzy empirycznej w obszarze art-life balance.

Czemu webinar? I co to, właściwie, jest? 

Webinar to połączenie angielskich słów „web” oraz „seminar” i oznacza interaktywny wykład w sieci. Ci, co śledzą współczesne platformy edukacyjne lub popularnych influencerów, dobrze znają tę formułę. Po zapisaniu się na webinar, w dzień wydarzenia dostajesz link aktywacyjny na interaktywne spotkanie. Wchodzisz a „tam”, na ekranie czeka na Ciebie gadająca głowa tutora (w tym wypadku będę to ja:). Ciebie nie widać, ale możesz uczestniczyć w czacie i zadawać pytania.

Zdecydowałam się na webinar, ponieważ chciałam, aby, ze względu na temat, było to wydarzenie ogólnodostępne, przystępne, inkluzywne. Fizyczne warsztaty ograniczają się do kilkudziesięciu osób, tutaj mamy 100 miejsc. No i nie musimy się martwić, że jak będzie padać, to ktoś nie przyjdzie. Można, niezależnie, od warunków wszelkich, być obecnym. Wystarczy laptop albo telefon i dostęp do internetu. Chciałam również, aby wydarzenie było bezpłatne, w czym również wspiera webinarowa technologia i sieć. Wszystko jest „lżejsze” w obsłudze i mniej kosztowne.

Webinar robimy w Artist in Bloom po raz pierwszy i jeśli na jakiejś płaszczyźnie nie polegniemy (technologicznie lub ja nie będę gadać jakichś głupot przejęta niewidocznym audytorium), wprowadzimy tą formułę do stałego menu. Także trzymaj kciuki, bo mamy w zanadrzu super tematy 🙂

„Art-Life Balance” 24.09. / 18:00

TUTAJ ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE INFORMACJE O PROGRAMIE I ZAPISACH NA WEBINAR. Zostało nam 30 wolnych miejsc i nie zawahamy się ich rozdać, więc śmiało!

Co czujesz po lekturze? Jakie myśli Ci towarzyszą? Masz swoje doświadczenia w temacie?
Pisz! Chętnie poczytamyna hello@artistinbloom.eu lub na IG / FB

Do usłyszenia na webinarze!

Magda

 


Credits:
art work do webinaru „Art-Life Balance”: Michał Dąbrowski
portret:: Gabriela Mazowiecka